wtorek, 30 kwietnia 2013

O najważniejszym dniu w roku...

4 najpiękniejsze lata mojego życia
1461 dni pełnych miłości
35064 godzin absolutnego szczęścia
2103840 minut pewności, co w życiu jest najistotniejsze








 


 
photos by ciocia Aneta - Proxteam

piątek, 19 kwietnia 2013

o wszystkim i o niczym...


z Julowego życia fragmentów kilka:

Mama robi dobre hamgulgery, ale hamgulgery z restauracji ze zjeżdżalnią są lepsze. I mają jabłko.
  • punkt dla maca - za hamburgery
  • punkt dla Juli - za miłość do jabłek

Wyczyszczona lalka w wypranym ubranku, w dodatku cudownie naprawiona! - śmierdzi (cuchnie wręcz) podstępem... no ale jak tu się czepić... niby taka sama jest...
  • punkt dla mamy - za rzekome pranie, szorowanie i nowe baterie;)
  • dziesięć punktów dla pana z allegro, za to że zgodził się przysłać nową lalę na podmiankę, zanim otrzyma zepsutą
  • punkt dla Juli - za cudowną mieszankę dziecięcej naiwności z budzącą się umiejętnością racjonalnej oceny sytuacji

Mama może czasem zaprowadzić dziecko do przedszkola - "taaak mamo, możesz mnie zaprowadzić... Ciebie teeeż przecież kocham..." Nie ma to jak dostać w twarz ochłapem miłości ;)
  • kilka punktów dla taty

Najwyższy poziom uwielbienia fioletu polega na nie ubieraniu ciuchów w tym właśnie kolorze. Nie rozumiecie? Jeżeli ubierzecie fioletową koszulkę, to koszulka pójdzie do prania i nie będzie można jej ubrać. Ha! Logiczne, prawda?
  • punkt dla fioletu?

czwartek, 4 kwietnia 2013

o znajomości języków obcych...

- Julaaaa, a ja słyszałam, że Ty chodzisz na angielski! - zagaiła rozmowę ciocia Kasia.
- No tak! Chodzę :) - dumnie odparła Jula.
- I co Wy tam na tym angielskim robicie?
- Spiiik!
- Speak... no tak... a co to znaczy speak?
- Spiiiiik! - zawołała po raz kolejny rozemocjonowana Jula.
- Słyszę, ale powiedz mi, co to znaczy speak?
- No spik... taka koza... taka koza mi wisi z nosa...