poniedziałek, 24 września 2012

o tym, co do szczęścia jest potrzebne... (wakacyjnych przemyśleń ciąg dalszy)


Przepis na szczęście:

Mama (najukochańsza, rzecz jasna)
Babcie (najfantastyczniejsze na świecie - mamy świadków!)
Przyjaciel (w przyszłości mąż - to postanowione)
Ciocia Agata (zwana również mamą Igorka)
Tata (komentarz wydaje się zbędny)
Wujek Marek (inaczej tata Igorka)

do tego:

piasek, woda, lody w wafelku, frytki na obiad, plac zabaw, dinozaur, melex i autobus miejski.

Pierwszy turnus, prawie babski, absolutnie doskonały -
konfiguracja mamowo-babciowa okazała się wystrzałowa!
Babcie bowiem są wyjątkowe. (kto ich nie zna, niech żałuje!)


Drugi turnus, koedukacyjny, przefantastyczny -
konfiguracja mamowo-tatowa? szczyt szczęścia absolutnego!
Więcej głowy Potworków mogłyby nie ogarnąć!
(mama i tata w komplecie są jak lody w lecie ;) )


Atrakcji było jak piachu na plaży, miłości jeszcze więcej:)
I co z tego, że nie upalnie? I co, że spadło trochę deszczu?
W sam raz było! Nawet lepiej niż w sam raz! Sami zobaczcie!





 
 
Kacze Stawy, lipiec/sierpień 2012, photos by mama

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz