piątek, 19 kwietnia 2013

o wszystkim i o niczym...


z Julowego życia fragmentów kilka:

Mama robi dobre hamgulgery, ale hamgulgery z restauracji ze zjeżdżalnią są lepsze. I mają jabłko.
  • punkt dla maca - za hamburgery
  • punkt dla Juli - za miłość do jabłek

Wyczyszczona lalka w wypranym ubranku, w dodatku cudownie naprawiona! - śmierdzi (cuchnie wręcz) podstępem... no ale jak tu się czepić... niby taka sama jest...
  • punkt dla mamy - za rzekome pranie, szorowanie i nowe baterie;)
  • dziesięć punktów dla pana z allegro, za to że zgodził się przysłać nową lalę na podmiankę, zanim otrzyma zepsutą
  • punkt dla Juli - za cudowną mieszankę dziecięcej naiwności z budzącą się umiejętnością racjonalnej oceny sytuacji

Mama może czasem zaprowadzić dziecko do przedszkola - "taaak mamo, możesz mnie zaprowadzić... Ciebie teeeż przecież kocham..." Nie ma to jak dostać w twarz ochłapem miłości ;)
  • kilka punktów dla taty

Najwyższy poziom uwielbienia fioletu polega na nie ubieraniu ciuchów w tym właśnie kolorze. Nie rozumiecie? Jeżeli ubierzecie fioletową koszulkę, to koszulka pójdzie do prania i nie będzie można jej ubrać. Ha! Logiczne, prawda?
  • punkt dla fioletu?

czwartek, 4 kwietnia 2013

o znajomości języków obcych...

- Julaaaa, a ja słyszałam, że Ty chodzisz na angielski! - zagaiła rozmowę ciocia Kasia.
- No tak! Chodzę :) - dumnie odparła Jula.
- I co Wy tam na tym angielskim robicie?
- Spiiik!
- Speak... no tak... a co to znaczy speak?
- Spiiiiik! - zawołała po raz kolejny rozemocjonowana Jula.
- Słyszę, ale powiedz mi, co to znaczy speak?
- No spik... taka koza... taka koza mi wisi z nosa...

sobota, 30 marca 2013

O tym, że co się odwlecze...

- Mamooo, kup mi lizaka!
- Nie kupię Ci kochanie, lizak to nagroda za dobre zachowanie, a Twoje zachowanie przed wyjściem bardzo mi się nie podobało.
- Ale mamooo, ja już będę się ładnie zachowywała! Mamooo... obiecuję, będę Cię słuchała!
- Bardzo się cieszę, jeżeli tak będzie, jutro kupię Ci lizaka.


pół godziny później, w domu

- Juleńko, rozbierz się
Jula rozbiera kurtkę i rzuca ją na podłogę
- Jula, kurtka na miejsce!
Jula olewa...
- Julka proszę, podnieś kurtkę z ziemi!
zlewka...
- Jula, obiecałaś, że będziesz słuchała, pamiętasz?
- Eeeee, od jutra... Od jutra będę Cię słuchała!

czwartek, 3 stycznia 2013

O magii końca roku...

No i grudzień za nami...

Uwielbiam grudzień! Pierwszy śnieg, magia zimy i zaczarowanych Świąt...
Nie męczą mnie przedświąteczne porządki, nie dobija gonitwa po sklepach, z przyjemnością szukam prezentów dla najbliższych i wypełniam dom zapachem choinki i pierników...
  
Uwielbiam czas, kiedy jesteśmy tylko dla siebie. Uwielbiam naszą tradycję celebrowania wigilijnych poranków oraz pozytywne szaleństwo wigilijnego wieczoru...

A w tle piękne kolędy i Twoja, niemożliwa do opisania radość...

Ech... zjadłabym kawałek karpia ;)




Operatorzy kamer; mama i tata
Przygrywa  Fleet Foxes - "White Winter Hymnal"

niedziela, 11 listopada 2012

O tym, że nie taki diabeł straszny...

Kilka tygodni temu miałam przyjemność uczestniczyć w mądrej pogawędce na temat tego, jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci.

W swojej nieuleczalnej naiwności wydawało mi się, że w naszym przypadku temat jest bardzo odległy, i że zdobyte informacje nieprędko pozwolą się skonfrontować z rzeczywistością.
O tym, w jak dużym byłam błędzie dowiedziałam się już kilka dni później. . .


- Mamooo, a Tasza umarnie?
- Tak kochanie - odpowiedziałam pełna obawy, jednak absolutnie przekonana, że dzieci kłamać nie wolno.
- Jurto?
- Nie Jula, nie jutro. Umrze jak będzie bardzo stara, teraz jeszcze nie.


Koniec. Zero histerii, zero pytań co dalej. Cisza.

Na epizod drugi czekałam zaledwie kilkanaście godzin. . .

- Mamoo, a jak Tasza umarnie, to kupimy sobie kotka?
- Słucham? - zapytałam z niedowierzaniem.
- No jak Tasza umarnie, no wies, jak juz bendzie stara, to kupimy kotka:) Dobra?? - Zapytała podekscytowana swoim fantastycznym pomysłem Jula.
- No nie kochanie, nie kupimy kotka, mama jest uczulona na kotki. . .
- Skooooda. . .


Kilka dni później okazało się, że nie tylko Tasza "umarnie" . . .

- Mamoo, córecka mi umarła, ta na niby, Majecka, wies?
- Jak to umarła?
- No umarła, ale nowom mam wies? Zuzinke! Faajna jest:) Mamo, ona potrafi sama wchodzić na schody!


Powinnam się obawiać kolejnej części?

Photos by ciocia Aneta

sobota, 10 listopada 2012

O tacie i o tym, że dzieciom nie zadaje się głupich pytań ...


- Mamoo, bo ja jestem pseckolakiem a ten chłopcyk jest mały, to pewnie chodzi do złobka, co?
- Pewnie tak... chyba, że tak jak ty kiedy byłaś maleńka, zostaje z babciami.
- Z babcią Hanią było faaajnie :) i z babcią Ewelinką tez było fajnie!
- Ale teraz w przedszkolu też jest super!
- Nooo! Fajnie jest :)
- A fajniej to było z babciami, czy teraz z dziećmi w przedszkolu?
- Z tatom jest najfajniej!
- No jasne:) Ale pytam, czy fajniej jest zostać w domu z babcią, czy iść do przedszkola?
- Bo tate to ja kocham najbaldziej!!! :)
- No wieeem :) Ale Jula, przedszkole czy babcie?
- Tate to ja kocham kocham kocham!!!!


 
 
 




Photos by wujek Artur & Mama

sobota, 13 października 2012

O przyjaźni...

Jest w życiu kilka rzeczy, których w żaden sposób
przecenić się nie da.
Tak, tak - każdy jest inny, każdy ma inne doświadczenia, priorytety, wartości. . .
Ale trzon jest nienaruszalny.
Rodzina i Przyjaciele.

Ci pierwsi są jak stała.
Stała, która jest źródłem miłości, tożsamości, bezpieczeństwa.

Ale dzisiaj o tych drugich.

Życie bez nich byłoby jak oddychanie na pół gwizdka,
jak czarno-biała tęcza, rosół bez makaronu. . .
Trudne, smutne, bez sensu.

Są naszym absolutnym dopełnieniem.
Ich radości potrafią cieszyć bardziej niż własne, ich problemy spędzać sen z naszych powiek.

Są najlepszymi słuchaczami, choć zwykle rozumieją nas bez słów.
Najsprawiedliwszym sędzią, który bez względu na werdykt natychmiast stanie w naszej obronie.

Wiedzą o nas więcej niż my sami i nie przeszkadza im to uznawać nas za doskonałych;)

To jak zakochanie. Permanentne.
Niech trwa:)








photos by proksaphotography.com