W czwartek dostałaś od mamusi troszeczkę gotowanego, zmielonego mięska:) Czy było dobre? No nie wiem... Wyglądało na to, że było dziwne. Sprawiałaś wrażenie, jakbyś chciała zapytać - A co to takiego? Ale w sumie... złe nie było:)
Wiesz, twoja Matka-Wariatka postanowiła sama zrobić dla Ciebie deserki na zimę. Tak sobie wymyśliła, że zdrowsze i tańsze... chciałabyś wiedzieć co z tego wyniknęło? No to posłuchaj...
Najpierw mama obrała i pokroiła caaałą wielką siatkę brzoskwinek z ciocinego ogródka... Potem mamusia wrzuciła owocki do garnka i zdumiona spostrzegła, że puszczają ogromne ilości soku... Odparowywanie zajęło mamie prawie 3 godziny (pomijając założony cel ekonomiczny całej tej babraniny, mamusia zastanawia się jaka część witaminek zdołała przetrwać ten proces...) Jak już papka przybrała wyczekiwaną konsystencję musu okazało się, że jest kwaśna jak nie wiem co. No i w ruch poszedł cukier... Im było go więcej, tym brzoskwiniowa papka była słodsza... i niestety ani troszkę mniej kwaśna;) To tak jakby wcisnąć do herbatki całą cytrynę i próbować zagłuszyć jej smak cukrem;) Mama pomyślała... i wymyśliła. Dla złagodzenia smaku dołożyła do papki wielką kupę bananów... Potem mycie i napełnianie słoiczków, pasteryzacja i efekt końcowy... Pyyyychota:)))
A teraz bilans ekonomiczno-zdrowotny. Z wora brzoskwinek i półtora kilograma bananów mamusia wyczarowała... 12 małych słoiczków deserku. Jak dodać prąd (3 godziny na piecu;) o czasie nie wspominając to założenie ekonomiczne szlag trafia... No a teraz kwestia zdrowotna - trzygodzinny, bezwzględny, termiczny mord na witaminach plus kupa cukru... Założenie zdrowotne poszło w las razem z ekonomicznym:) Ale jaka pyyyyycha!!! Prosto z maminego serducha:)))
Aaa, w środę kończysz 5 miesięcy. Moje słoneczko... jak Ty rośniesz! Będziemy regularnie wcinały gotowane mięsko, rybkę, no i rozpoczniemy kosmiczną ekspozycję na gluten. Gdybyś wiedziała jakie to skomplikowane:/ Czarna magia... Pytanie do bardziej zaawansowanych mamusiek - jak ugotować trzy gramy kaszy mannej??? Mam nadzieję, że nie taki diabeł straszny... Glutenie - trzymaj się! Jula z mamą nadchodzą!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz