Wczoraj siedziałaś sobie w pokoju zajęta zabawą, gdy tato wziął się za odkurzanie.
Zwykle lubisz tacie asystować w tym jakże interesującym zadaniu, tak też było wczoraj...
Jako że byłaś mocno zajęta, nie zauważyłaś, że Tata z Panem Odkurzaczem wyjechali z pokoju... Zorientowawszy się co jest grane postanowiłaś czym prędzej do nich dołączyć!
No i stało się:)) Wstałaś i POSZŁAŚ za nimi do kuchni! Tak po prostu. . . jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie:)
I chodzisz nam tak Chodziku nasz mały, po pokoju, po przedpokoju, po kuchni. . . a mamie to chce się płakać ze wzruszenia, to ma zawału dostać. . . bo zorientowałaś się kochanie, że szybciej równa się łatwiej (dla niewtajemniczonych, początki chodzenia to taki berek głowy z nogami, im bardziej traci się pion tym szybciej trzeba iść żeby nogi dogoniły głowę). No masakra totalna! Szczupak szczupaka goni ;)
PS. Mama widziała na "necie" kaski do nauki chodzenia, resztki zdrowego rozsądku pozwoliły mamie nie kliknąć "kup teraz" ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz