sobota, 10 marca 2012

O tym, ile dobrego może przynieść słowotok... - październik 2011

Typowa scena wieczorna - tata biega i sprząta bajzel poJulowy, mama z Julą w łazience, Jula sika (czytaj - siedzi na nocniku) a mama ładuje pralkę i relacjonuje dzień Julowej babci.
Kończymy sikanie, kończymy relację (tylko tata dalej sprząta), mama odkłada telefon na pralkę, leci jeszcze po koszulkę do prania co się ostała w sypialni, Jula kręci się po łazience w oczekiwaniu na kąpiel. . .
Pralka zaprogramowana, Jula wsadzona pod prysznic (nawet tata chyba skończył) - kąpiel czas zacząć!

Równie typowy jak powyższa scena jest słowotok kąpielowy Juli. Czasem owy słowotok przyjmuje formę minirecitalu - Jula prezentuj caaały swój zwierzyniec (o zwierzyńcu mowa będzie w kolejnym wpisie), czasem gada to bez ładu, składu i celu, żeby tylko gadać. . .
 - Mamooo. . . i pjanie się piezie, i piziamka się piezie. . . i pjanie bendzie ciśte i piziamka bendzie cziśta. . . I telefon sie piezie, i telefon bendzie ciśty. . . (STOP!, popłoch, odwrót, rzut okiem na pralkę, nie ma telefonu!)
 - Jula, jak to telefon???
 - Mamy telefon, bo, bo. . . bo bjudny był, wjesz??? I telefon się piezie. . . i telefon bendzie ciśty. . .



Chwała Bogu za dwustrefowy licznik prądu i programator pralki, który poczciwie czeka z jej wystartowaniem do magicznej, taniej 22.00. . .


Na deser najnowsze, wrześniowe dzieła wujka Artura i cioci Anety. Dziękujemy!!!


 photos by wujek Artur & ciocia Aneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz