Kończymy sikanie, kończymy relację (tylko tata dalej sprząta), mama odkłada telefon na pralkę, leci jeszcze po koszulkę do prania co się ostała w sypialni, Jula kręci się po łazience w oczekiwaniu na kąpiel. . .
Pralka zaprogramowana, Jula wsadzona pod prysznic (nawet tata chyba skończył) - kąpiel czas zacząć!
Równie typowy jak powyższa scena jest słowotok kąpielowy Juli. Czasem owy słowotok przyjmuje formę minirecitalu - Jula prezentuj caaały swój zwierzyniec (o zwierzyńcu mowa będzie w kolejnym wpisie), czasem gada to bez ładu, składu i celu, żeby tylko gadać. . .
- Mamooo. . . i pjanie się piezie, i piziamka się piezie. . . i pjanie bendzie ciśte i piziamka bendzie cziśta. . . I telefon sie piezie, i telefon bendzie ciśty. . . (STOP!, popłoch, odwrót, rzut okiem na pralkę, nie ma telefonu!)
- Jula, jak to telefon???
- Mamy telefon, bo, bo. . . bo bjudny był, wjesz??? I telefon się piezie. . . i telefon bendzie ciśty. . .
Chwała Bogu za dwustrefowy licznik prądu i programator pralki, który poczciwie czeka z jej wystartowaniem do magicznej, taniej 22.00. . .
Na deser najnowsze, wrześniowe dzieła wujka Artura i cioci Anety. Dziękujemy!!!
photos by wujek Artur & ciocia Aneta

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz