Podsumowanie zawierające tylko to, co najważniejsze:
Ja
- poczułam, jak bezkresna jest miłość matki do dziecka
- dowiedziałam się, że można wariować z niepokoju bo katar, bo temperatura 38,5 (co z tego że po szczepieniu;), bo miękka qpa, bo płaczesz a zwykle nie płaczesz itd itp
- wzruszyłam się z tysiąc razy (bez Ciebie nie wystarczyłoby mi na to całego życia)
- pokochałam twojego tatę jeszcze bardziej. . . a myślałam, że to niemożliwe;) Ale jak tu nie kochać bardziej i bardziej, jak patrzy się na Was dwoje, na spojrzenia pełne miłości, pełne wzruszeń...
- stałam sie najszczęśliwszą mamą na świecie
Ty
- przyszłaś na ten dziwny, ale piękny świat
- dowiedziałaś się, że różnie na nim bywa... czasem fajnie, czasem nie bardzo, czasem zimno, czasem cieplusio, czasem "głodno", czasem "najedzono", czasem troszkę nudno, częściej wesoło:)
- nauczyłaś sie zasypiać w swoim łóżeczku
- uśmiechnęłaś sie do nas po raz pierwszy i tak Ci sie spodobało, że postanowiłaś sie uśmiechać co dzień, cały dzień:)
- rozkochałaś w sobie wszystkich, którzy mieli okazję Cię poznać
- sprawdziłaś, które mleko jest lepsze - cycusiowe czy butelkowe
- rozsmakowałaś się w marchewkowej:)
- byłaś na cudnych wiejskich wakacjach
- polubiłaś tańczącego osiołka, którego "wymuldałaś" i który bezczelnie sie zaśmierdział;)
- na szczęście po osiołku zauroczyły Cie inne stworzonka, żaba grzechotka, dżdżownica, pan hipopotam i inne stworki-potworki
- zauważyłaś, że mieszka z nami pies, i to jaki fajny pies!
- zostałaś ochrzczona
- nauczyłaś sie głośno śmiać:)
- nauczyłaś sie mówić tata kilkadziesiąt razy, brzmi to tak: tatatatatatatatatatatatataaaaaaaaaaaaaa:))
- wyrosłaś kolejno z ubranek w rozmiarze 56, 62 i częściowo 68...
- nauczyłaś sie robić przewrotki z brzusia na plecka i odwrotnie, szło opornie ale w końcu sie udało!
- wyhodowałaś dzielnie 2 zęby:) (pierwszy znaleziony 27 października, drugi 1 listopada)
- dałaś mamie i tacie szczęście, którego nie jestem w stanie wyrazić słowami. . .
- To co tutaj napisałam to zaledwie cząstka tego, co chciałabym napisać. Narazie tyle, ale pozwolę sobie jeszcze wielokrotnie edytować ten "jubileuszowy" wpis:) A, i obiecuję nowe zdjęcia!
Półroczna Juleńka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz