Ale do rzeczy..
Wczoraj, czytając jednego z moich ulubionych blogów zrozumiałam, jaką katorgę urządzam wszystkim Bogu ducha winnym ciotkom, prosząc mojego osobistego Dziecio-Potwora o prezentowanie szeregu umiejętności, postrzeganych w świecie normalnych dorosłych jako co najmniej debilne. . .
Mowa o muczeniu, buczeniu, szczekaniu, kwakaniu i tym podobnym stękaniu, którymi to chlubi się każda normalna matka (zwracam szczególną uwagę na ogromną różnicę w znaczeniu słowa "normalny" w odniesieniu do dorosłego i do matki ;)
Biję się w pierś, strzelam se w łeb. . . robię to. . .
Wczoraj, dzięki wspomnianej wcześniej lekturze, po raz pierwszy zerknęłam na cały ten zestaw onomatopei z dystansu. . . ło matko!!!
Czy macierzyństwo ogłupia???
Zdecydowanie. . . Rzecz jasna, nie kompleksowo ;) Da się "z tym" żyć, a nawet pracować ;)
A że cała gama wyrazów dźwiękonaśladowczych sprawia więcej radości i satysfakcji niż awans w pracy? No sprawia! :) Kto nie przerabiał, niech tylko pomyśli - codziennie radocha jak przy podwyżce! Dobre? Fantastyczne! Do tego, w pakiecie oooogrom dystansu do wszystkiego co mniej ważne - bezcenne!
A że z krzyżówką w Przekroju ciężko jakoś ruszyć. . . hmm. . . ;)
Wiadomości z frontu:
- Budujemy zdania! "Nie ma tati", "nie ma baji"!!! - najbardziej zachwyca mnie nie tyle składanie wyrazów, co ich odmiana! A mówią, że języka polska taka trudna ;)
- Trzykrotne mycie głowy nie usuwa z włosów zawiesistego kremu ochronnego...
- Rozpoczynamy od nowa walkę z siuśkami. Tajna broń to nocnik "interaktywny inaczej" - jak sie siada to leci baja, jak się wstaje baja znika. . .
- W kwestii magicznej pięćdziesiątki, w potworzastym słowniku pojawiły sie między innymi: dzie? (gdzie?), titaj (tutaj) i ciapa (czapa)
PS. Dla tych co mają strachy ;) Macierzyństwo nie jest nudne, to największa i najpiękniejsza przygoda życia :)
PS2. Wiecie jak robi wąż??? ;)
Na dokładkę obiecany kawałek naszej noworocznej przygody
photos by ciocia Aneta & wujek Artur





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz